DrTusz coś kręci…

DrTusz kręci

Lubię być z Wami w kontakcie i jak tylko mam możliwość, wykorzystuję wszelkie formy, które dopuszczają moi przyjaciele z działu marketingu: posty, blog, zdjęcia czy filmy. Te ostatnie polubiłem tak bardzo, jak blogowanie. Od kiedy zadebiutowałem przed kamerą, zawsze wyczekuję z niecierpliwością kolejnych angaży. Niektórzy mówią na to parcie na szkło, a ja po prostu zawsze chciałem być aktorem.

Lubię dzielić się wiedzą

W filmach jest coś, czego nie znajduję nigdzie indziej – autentyczność. Myślę, że występując w wideo i pokazując się innym, otrzymujemy od oglądających kredyt zaufania i stajemy się im bliżsi. Ja w każdym razie dużo szybciej sięgnę po film poradnikowy niż tekst, jeśli mam taki wybór. Bo czy ktoś, kto stoi przed kamerą i opowiada o czymś z dużym przekonaniem może się mylić? Pewnie tak, ale mam słabszą motywację, by to zweryfikować.

Jako drukarkowy ekspert nie mogę się doczekać, by przy wsparciu moich kolegów i koleżanek pomóc Wam w rozwiązaniu problemów z drukarkami, tuszami czy tonerami. Śledźcie koniecznie mój kanał na YouTube – tam wkrótce ruszy bardzo przydatna seria. Oczywiście do Waszej dyspozycji są wcześniejsze poradniki, ale to co szykuję, to prawdziwa gratka. Szczegóły już niedługo! 😉

Mam kronikarskie zacięcie

Filmy są też świetną formą do pokazania Wam mojej kolorowej drużyny. Na szczęście nie muszę długo nikogo prosić o pokazanie się przed kamerą. W naszych mediach społecznościowych co chwilę możecie zobaczyć kogoś z nas albo wszystkich jednocześnie. Za kamerę chwytałem zawsze, by pokazać, co aktualnie się u nas dzieje.

Tylko w ciągu ostatnich kilku miesięcy mieliście okazję prześledzić akcję rekrutacyjną do działu marketingu, w którym Ania, Karol i Kamila zachęcali do wstąpienia w nasze kolorowe szeregi (z potrójnym pozytywnym skutkiem w postaci Kasi, Moniki i Anety). Widzieliście, jak przygotowujemy się do Świąt, jak Krzysiek i Piotrek pokonują maraton w Porto, a także ostatnio nawet dowiedliśmy, że jestem znacznie skuteczniejszy, niż Google Assistant.

Jestem urodzonym kronikarzem, więc czego nie uda mi się ująć słowami na blogu, uwiecznię na kamerze. Chętnie wracam do tych filmów i się nimi z Wami dziele, żebyście nie mieli żadnych wątpliwości, że moja drużyna świetnie potrafi się bawić nawet w pracy.

Ogłaszam dobre wiadomości

Najczęściej dotyczące niespodzianek przygotowanych dla klientów mojego sklepu. Tutaj też z pomocą przychodzi mój team, który na bieżąco informuje Was o kodach rabatowych. Był taki czas, gdy co tydzień ktoś inny zdradzał w krótkim filmiku, jaki kod obowiązuje w danym dniu. Pamiętacie tę serię? Jak się Wam podobała? Dla przypomnienia archiwalny film z Moniką.

Dobre wiadomości to też nagrody i wyróżnienia, do których bywamy z całą DrTuszową załogą nominowani. Zdarza mi się wtedy zwracać do Was z prośbą o wsparcie i trzymanie kciuków. A gdy już się uda nam je zdobyć, nie waham się uwiecznić radości, która nam wtedy towarzyszy.

O moim zamiłowaniu do filmów mieliście okazję też przekonać się, gdy w grudniu kręciłem z Żubroofką. Próbowałem nawet z kamerą dogonić dzikiego żubra, no ale cóż… Muszę chyba jeszcze trochę podszkolić się w filmach dokumentalno-przyrodniczych. I zdecydowanie popracować nad formą, by tak łatwo nie łapać zadyszki. To wszystko przez tą zimę! Na wiosnę wznawiam treningi, żeby dotrzymać tempa swoim filmowym pomysłom.