Jak tusze z borówek, buraków i kiszonej kapusty namieszały w sieci – prima aprilis po Podlasku
W DrTusz w tegoroczne prima aprilis postanowiliśmy połączyć nasze podlaskie korzenie z… bardzo nietypowym podejściem do eko-produktu. 1 kwietnia to ten moment w roku, kiedy można pozwolić sobie na więcej luzu. Albo całkowicie odlecieć. I dokładnie tak zrobiliśmy, przygotowując akcję, która połączyła drukarki z naturą.

Skąd pomysł na tusz z buraka (bo nie z Piątnicy!)?
Jesteśmy z Podlasia, które kojarzy się z naturą, spokojem i lokalnymi smakami. Kochamy ten region – za spokój, przestrzeń i to, że wszystko tu płynie swoim tempem. To tutaj ponad 20 lat temu swoją działalność rozpoczął DrTusz i do dzisiaj zaprasza wszystkich po tusze, tonery i drukarki do sklepu stacjonarnego przy ul. Wyszyńskiego 2 lok. 75.
I chociaż te dwa światy na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą wiele wspólnego, to na potrzeby Prima Aprilis postanowiliśmy pokazać, że mogą. I to więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
Właśnie wokół tego powstała historia o tuszach, które wytwarzane są z naturalnych składników. Stworzyliśmy fikcyjną linię „Eko-Tuszów” do drukarek atramentowych, które powstają z naturalnych produktów:
- cyan z borówek
- magenta z buraka
- yellow z kiszonej kapusty
- black z podlaskiej ziemi
Zresztą, jak jeszcze nie widzieliście, to sami zobaczcie:
Pomysł wydawał się totalnie oderwany od rzeczywistości – i o to chodziło. Chcieliśmy, żeby ludzie się uśmiechnęli. A jeśli choć przez chwilę pomyśleli, że może coś w tym jest – to sukces był jeszcze większy.
Kolorek07 – lokalny influencer w idealnej roli
Do udziału w kampanii zaprosiliśmy Kolorka07, lokalnego twórcę internetowego, który pokazuje Podlasie z nieoczywistej strony. Sam siebie nazywa Turystą z Podlasia i ma sporo dystansu do tego, co robi. Jego obecność dała tej historii autentyczność, ale i lekki twist. A że przydomek „Kolorek” aż się prosił o udział w tuszowej akcji, to decyzja była prosta.
1 kwietnia zobowiązuje
Film opublikowaliśmy dokładnie 1 kwietnia na naszym Facebooku, a dodatkowo podbiliśmy jego zasięg relacjami i rolkami na Instagramie, TikToku i Facebooku. W treści posta zapraszaliśmy do odwiedzenia Podlasia i podkreśliliśmy, że miłość do natury naprawdę tutaj czuć. Nic więcej. Nie było napisane wprost, że to prima aprilis, nie było tłumaczenia się, nie było wyjaśnień. Daliśmy ludziom przestrzeń do własnej interpretacji.
Kulisy nagrań
Przygotowania do nagrania to była czysta frajda. Było błoto, było dużo kiszonej kapusty i jeden poważny problem z borówkami, które nagle zaczęły masowo znikać przed nagraniami. Kolorek07 z miejsca złapał klimat i momentami było przerwać zdjęcia, bo wszyscy pękaliśmy ze śmiechu.
Choć sam film trwał ponad 2 minuty, ale montaż zajął kilka dni – bo zależało nam, żeby całość wyglądała dynamicznie i solidnie, a nie jak kolejna szybka wrzutka z memem. I to zadziałało. W komentarzach pod filmem na Facebooku pojawiło się wiele pozytywnych komentarzy oraz kilkadziesiąt udostępnień.
Czy było warto? TAK!
Ludzie kochają dobrze zrealizowane żarty i uważamy, że nie trzeba dużego budżetu, by zrobić coś, co zostanie zapamiętane. Istotne było tu dobre wyczucie momentu, trafiony insight i pomysł, który nie potrzebuje tłumaczenia. Co najważniejsze – fajne rzeczy nie dzieją się bez fajnych ludzi. A praca przy tej akcji była możliwa tylko dlatego, że mamy w zespole pełną swobodę tworzenia.
Zapamiętamy tegoroczny prima aprilis na długo. Tego nie robi się w Excelu. To robi się z przekonaniem, że nawet w świecie tuszów można opowiedzieć historię, która się klika!